"Dom zły". Rekonstrukcja zbrodni sprzed lat [RECENZJA]

W zrujnowanym domostwie zamordowanych Dziabasów milicja przeprowadza wizję lokalną z udziałem głównego oskarżonego.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Edward Środoń wykształcił się na zootechnika, pracę dostał w okolicach Szczecina, tam zamieszkał z żoną. Kiedy kobieta zmarła Środoń rozpił się, załamał, potem postanowił wyjechać do pracy do PGR-u w Bieszczadach. Autobus, którym podróżował, się zepsuł, mężczyznę złapała burza, schronienie znalazł w domu Zdzisława i Bożeny Dziabasów. Początkowo atmosfera była drętwa, ale alkohol wydobył na wierzch i staropolską gościnność, i parę tajemnic, i wspólne plany handlu bimbrem z radzieckimi żołnierzami, wreszcie odłożone przez obu mężczyzn niezłe sumki… Cztery lata później na miejsce przybywa grupa milicjantów i Środoń, aby wspólnie zrekonstruować tragiczne wydarzenia, do których doszło owej suto zakrapianej nocy.

Tym filmem Wojciech Smarzowski, autor „Wesela”, potwierdził, że jak nikt potrafi w przystępny sposób i bardzo celnie pokazać nasze narodowe przywary: zawiść w stosunku do każdego, kto ma trochę lepiej, wieczne malkontenctwo, drobnocwaniaczkowość, pozerstwo, intryganctwo, wreszcie alkoholową pseudofantazję („zamki na piasku, gdy pełno w szkle”, jak śpiewa pewien zespół). Każdy z bohaterów ma tutaj coś na sumieniu, trudno zresztą powiedzieć, czy stróże prawa, którzy przybyli na miejsce są mniej czy bardziej zbrukani od oskarżonego… Prowadzący wizję oficer odkrywa na dodatek, że sprawa może wyciągnąć na powierzchnię parę brudów, których nikt z miejscowych i jego kolegów nie chciałby wywlekać na światło dzienne. Mnożą się intrygi, a siarczysty mróz, napięta sytuacja na komisariacie (porucznik Mróz sypiający z żoną kolegi, również milicjantką) i alkohol tylko podkręcają atmosferę. Każdy chce załatwić własny interes kosztem kogoś innego, ujawnienie prawdy dla nikogo jakoś specjalnie się nie liczy. „Dom zły” to niezwykle mroczne, pesymistyczne kino, ale trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty, wspaniale zagrane (Arkadiusz Jakubik, Marian Dziędziel, Bartłomiej Topa, Robert Więckiewicz, Kinga Preis) i wyreżyserowane (nagrody za scenariusz i reżyserię na FPFF w Gdyni). Jeden z ważniejszych rodzimych filmów ostatnich lat.

Beata Cielecka

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×