"Dorwać gringo". W więzieniu fajno jest [RECENZJA]

Twórcy filmu mieli niezłego fuksa: w Veracruz zamykano akurat więzienie, które idealnie wpasowało się w ich potrzeby!

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Kierowcę opuściło szczęście, po udanym skoku sprawy przyjęły zły obrót, kasa zniknęła, jego partner nie żyje, a on sam wylądował w meksykańskim więzieniu.

Życie toczy się tu jak wszędzie indziej, kwitnie handel, zapewnione są wszelkie rozrywki, przy odrobinie sprytu (i pieniędzy) można się tu nieźle urządzić. Mankamenty są dwa – rządzą tym mikroświatem gangsterzy i nie można się z niego wydostać. Kierowca ma zamiar odzyskać straconą kasę, czym napyta sobie biedy, będzie musiał wyprowadzić w pole miejscowych bandziorów, ale też i zyska przyjaźń, jakiej się nie spodziewał.

Akcja „Dorwać gringo” toczy się wartko, w miarę upływu czasu wychodzą na jaw nowe rzeczy (i nie przestają aż do ostatnich minut filmu), fabuła jest zagęszczona, ale nie mętna. Mel Gibson jest w dobrej formie, stworzył na ekranie wyrazistą postać, co można powiedzieć również o jego filmowych partnerach (a zwłaszcza małym Kevinie Hernandezie). Odpowiednia dawka zagmatwania, akcji, humoru i emocji sprawi, że sympatycy Mela Gibsona z przyjemnością obejrzą film, który można zaliczyć do jego bardziej udanych dokonań (oprócz zagrania w nim głównej roli jest także jego producentem i pomysłodawcą). Widać że znów zafascynował go temat, którym tym razem był fenomen meksykańskiego więzienia będącym właściwie małym miasteczkiem (prekursorami interesów w więzieniach byli Chińczycy zatrzymani za przemyt, którzy założyli w więzieniu tak znakomitą restaurację, że przychodzili do niej ludzie z zewnątrz). Gibson na szczęście porzucił manierę męczennika-patrioty, z którym się ostatnio nazbyt kojarzył, i odnalazł się w gatunku, który chyba do niego najlepiej pasuje, czyli w lekkim akcyjniaku. Słowem – tylko dać mu spluwę do ręki i od razu wie, jak zabójczo korzystać z broni! Z innych atutów filmu - pierwsze, co rzuca się w oczy, a właściwie w uszy, to muzyka. Gitarowa, bardzo folklorystyczna, z różnymi przeciągłymi dźwiękami tego instrumentu, z wątkiem, który zapamiętuje się podobnie jak ten z „Desperados”, z tym że tutaj jest on lżejszy i bardziej figlarny. Rewelacyjna!

Beata Cielecka

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×