Harry Potter i Insygnia Śmierci - recenzja internautki Weroniki

"Harry Potter i Insygnia Śmierci'' - dobrze, że rozdzielono go na dwie części, ponieważ byłby za długi.

Multimedia

Daniel Radcliffe (Harry) bardzo dobrze odegrał swoją rolę tak jak Rupert Grint (Ron) i Emma Watson (Hermiona). Trójka filmowych przyjaciół sprawdziła się niesamowicie w trudnościach swych postaci i wielu godzin na planie Harry'ego Pottera. Najwięcej pracy miał Daniel Radcliffe gdyż grał główną rolę w filmie. Ekranizacja przygód Harry'ego sprawdziła się bardzo dobrze choć pominięto kilka sytuacji i szczegółów, które pojawiły się w książce J.K.Rowling. Nie zabrakło jednak smutku, dzięki któremu film wydaje się lepszy, a widzowie wrażliwsi.

Aktorzy drugoplanowi tacy jak Evanna Lynch (Luna), Bonnie Wright (Ginny), Matthew Lewis (Neville) czy Tom Felton (Draco) także byli świetni w swoich rolach. Najbardziej chyba podziwiamy Toma, ponieważ odegrał kogoś całkiem innego niż jest w rzeczywistości. Zamek Hogwart wyglądał wspaniale i odzwierciedlał opis Hogwartu z książki. Wielka sala, dormitoria, pokoje wspólne i sale lekcyjne były dobrze zorganizowane, a sam zamek z zewnątrz wyglądał cudownie. Lord Voldemort (sami-wiecie-kto) stający do walki - razem ze śmierciożercami - z Hogwartem próbując uśmiercić Harry'ego. Ta scena w filmie wyglądała nawet lepiej od obrazu, który mogliśmy sobie wyobrazić w naszej głowie czytając książkę. Uważam, że film "Harry Potter i Insygnia Śmierci'' był ciekawy i inspirujący jak też pozostałe części Pottera. Jak dla mnie był to najlepszy film jaki dotąd obejrzałam.

Weronika Połosak

[sc]**WRÓĆ DO PROGRAMU TV

PRZECZYTAJ RECENZJĘ REDAKCJI**[/sc]

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×