"Kafarnaum" [RECENZJA]. Brud, smród i ubóstwo w Bejrucie, czyli dziecko skazane na życie

Kocham kino, ponieważ każdy film, jaki oglądam, jest dla mnie nowym doświadczeniem, emocją oraz przeżyciem. Wycieczką do wnętrza bohatera i jego świata - czasem śmiesznego, czasem strasznego, a w jeszcze w innym wypadku przeraźliwie prawdziwego. Właśnie tak jest w przypadku nowego filmu Nadine Labaki pt. "Kafarnaum".

Multimedia

"KAFARNAUM" - RECENZJA

Za sprawą "Kafarnaum" przenosimy się do współczesnego Bejrutu, gdzie czas jakby się zatrzymał. Brud, smród i ubóstwo - w takich warunkach żyje, a raczej stale walczy o przetrwanie, mały Zain (Zain Al Rafeea), który chociaż jest dzieckiem, to już doskonale rozumie, że gdy rodzicie dowiedzą się o pierwszej miesiączce jego siostry, to błyskawicznie oddadzą ją w ręce bogatego sklepikarza, który w małej dziewczynce upatrzył sobie materiał na żonę.

Zaina poznajemy w momencie, gdy pozywa swoich rodziców za to, że się urodził. Za to, że skazali go na życie. I chociaż brzmi to absurdalnie, to poznając sytuację chłopca, przestajemy mu się dziwić. Jego dzieciństwo nie istniało, musiał błyskawicznie dorosnąć, stając się kolejnym parobkiem rodziców, którzy nawet nie raczyli zarejestrować jego urodzin, przez co malec nie ma aktu urodzenia. Sam nie wie, ile tak naprawdę ma lat. Wobec prawa nie istnieje. Już na tym poziomie pozbawiono go człowieczeństwa.

"Kafarnaum" to opowieść o współczesnym Libanie z perspektywy dziecka, chociaż główny bohater kompletnie nie wie, co tak naprawdę znaczy bycie dzieckiem. Widząc wesołe miasteczko, tylko przez moment postrzega je jako miejsce rozrywki, bo chwilę później już to dla niego wyłącznie kolejne miejsce, w którym może poszukać pomocy. Nie ma miejsca, czasu i siły na zabawę - potrzebuje jedzenia, kąpieli i dachu nad głową.

"Roma". Jeden z najbardziej przereklamowanych filmów Oscarów 2019?Zobacz więcej

Nadine Labaki jest krytyczna wobec ojczyzny; w pewnym momencie wątek Zaina jest dla niej wyłącznie pretekstem do poruszania problemu nielegalnych imigrantów, którzy przybywają do Libanu z Etiopii, licząc na ciut lepsze życie, chociaż i tak ledwo wiążą koniec z końcem mieszkając w slumsach. Do tego dochodzi wątek syryjski, pokazujący jak łatwo - i oczywiście za odpowiednią ilość dolarów - stać się uchodźcą.

Urodzona w 1974 roku reżyserka decydując się na taki obraz, stąpała po cienkim lodzie, ale udało jej się przetrwać, a co najważniejsze - jako autorka miała odwagę zachować dystans. Łatwo znienawidzić rodziców Zaina, lecz Labaki tego nie robi i stara się zrozumieć racje każdej ze stron.

"Kafarnaum" określiłbym mianem kina przeszywającego serce. Ten film uderza i zagnieżdża się w człowieku. Łatwo byłoby z tej opowieści uczynić emocjonalny szantaż, ale Labaki wie, kiedy zwolnić. Zamiast tego spokojnie za pomocą kamery obserwuje swoich bohaterów i po prostu rejestruje ich życie. Taka jest prawda, taka jest rzeczywistość. Odwracanie oczu nie pomoże.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"KAFARNAUM" JUŻ W KINACH

Recenzja została pierwotnie opublikowana 25 lutego 2019 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×