Ki - film, recenzja, opinie, ocena

Kinga (dobra Roma Gąsiorowska) sama siebie nazywa Ki i tak też mówią do niej znajomi. Jest młodą matką dwuletniego Pi (Piotra) i mieszka z nim w Wawie.

Multimedia

NASZA OCENA: 3/5

Nie chce pozwolić, aby macierzyństwo wypchnęło ją z życia (i klubu), postawiło gdzieś na marginesie, więc żyje szybko i zachłannie. Stąd też tendencja do skracania imion, ale również chadzania na życiowe skróty: jest gotowa powierzyć opiekę nad swoim dzieckiem osobie, którą poznała dopiero przed godziną, bez skrupułów (a może raczej - bez zastanowienia?) wykorzystuje do tego również znajomych i nieznajomych. Czy dziwi, że niektórzy wręcz unikają Ki? Jej stabilizacja - życiowa i emocjonalna - wydaje się właściwie niemożliwa. Nawet jeśli wygląda na to, że związek (a raczej quasi związek) z Mikołajem, czyli Miko (Adam Woronowicz) ma jakąś przyszłość.

Debiut fabularny Leszka Dawida nosi wyraźne znamię reportersko-dokumentalnej przeszłości reżysera. Bo "Ki" to przede wszystkim zapis pewnego stanu świadomości, pewnej filozofii życiowej polegającej na "pochłanianiu" rzeczywistości. Bez zastanawiania się nad konsekwencjami, bez oglądania się na innych (nawet jeśli tym innym jest własne dziecko). Film od pierwszej minuty dominuje Roma Gąsiorowska, która doskonale czuje się w tytułowej roli.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×