"Królowie nocy" - film, recenzja, opinie, ocena

Bobby Green pracuje jako menedżer w klubie nocnym należącym do rosyjskiego mafiosa. Brat i ojciec Bobby'ego, oficerowie nowojorskiej policji, próbują namówić go do współpracy.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Nowy Jork, koniec lat 80. XX w. Bobby Green (Joaquin Phoenix) jest królem życia: ma pieniądze i piękną kobietę (Eva Mendes) u boku której chce się ustatkować. Prowadzi też El Caribe, jeden z najpopularniejszych klubów w mieście, tak naprawdę należący do potężnego rosyjskiego mafiosa Marata Bużajewa (Moni Moshonov). Ale ma też tajemnicę, której musi strzec, bo od niej zależy jego życie: tak naprawdę Green to panieńskie nazwisko jego matki. On sam nazywa się Grusinsky, a jego ojciec Albert „Bert” Grusinsky (Robert Duvall) i brat Joseph "Joe" Grusinsky (Mark Wahlberg) pracują w specjalnym oddziale policji. Teraz zajmują się sprawą gangu rozprowadzającego crack, nową, niezwykle groźną odmianę heroiny, która przebojem zdobywa rynek. Jego bazą jest właśnie El Caribe. Policyjny nalot na lokal rozjusza rosyjskich mafiozów, którzy planują zemstę: zamordowanie kilku policjantów, w tym oby Grusinskych. Boby Green staje przed najtrudniejszą decyzją w życiu...

James Gray zadebiutował znakomitą „Małą Odessą” (1994), która rozgrywa się w środowisku rosyjskich emigrantów w Ameryce, i od tego czasu nakręcił zaledwie cztery filmy (nad piątym właśnie pracuje). „Królowie nocy”, trzecie jego dzieło nawiązuje do debiutu i udanie żonglującym znanymi schematami kina gangsterskiego spoza których wyziera szekspirowski dramat głównego bohatera.

Piotr Radecki

Film sensacyjny USA 2007, reż. James Gray

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×