"Makbet". Komiks i Szekspir w jednym [RECENZJA]

Makbet, krewny króla Duncana, pomaga władcy w zwycięstwie nad buntownikami. Wkrótce potem trzy wiedźmy wieszczą Makbetowi, że zostanie królem. Namawiany przez żonę szlachcic zaczyna knuć intrygi, by zdobyć władzę. „Makbet” to ekranizacja klasyki w nieklasycznym wydaniu.

Multimedia

NASZA OCENA: 7/10

Makbet i jego żona stracili właśnie ukochane dziecko. Krewny króla Duncana pomaga władcy w walce z buntownikami pod wodzą tana Kawdoru, ale ostateczne zwycięstwo okupione jest ogromnymi stratami. Po bitwie Makbet i jego przyjaciel Banko spotykają trzy stare kobiety, które wieszczą Makbetowi, że zostanie władcą Kawdoru, a potem królem Szkocji. Rzeczywiście, król Duncan powierza mu pierwszy z prorokowanych tytułów i odwiedza Makbeta w jego zamku. Lady Makbet, poinformowana przez małżonka o przepowiedni, namawia go do zabicia króla…

Z mnóstwa ekranizacji dramatu Szekspira ten w reżyserii Australijczyka Justina Kurzela (ostatnio „Assassin’s Creed”) wyróżnia się stroną wizualną: to prawdziwy majstersztyk, w którym sceny wzorowane na komiksach mieszają się z kadrami jakby żywcem przeniesionymi ze średniowiecznych rycin i ręcznie zdobionych ksiąg. Ekran pulsuje, drga, kiedy indziej staje się niemal statyczną fotografią – najlepszym przykładem sceny batalistyczne na początku: palce lizać! Malarskość, operowanie światłem, użycie filtrów, niecodzienne zabiegi montażowe zgrane z muzyką jak najbardziej współczesną na ekranie pojawiają się jednak z dialogami i monologami wygłaszanymi wierszem, wprost z kart szekspirowskiego dramatu (jedyne odstępstwo to otwierająca film scena pogrzebu dziecka tytułowego bohatera, u Szekspira takiej nie ma, aczkolwiek ze słów Lady Makbet można wywnioskować, że miała potomka). Nie zawsze się z sobą godzą, podobnie jak nie do końca współgrają wizualne gierki z teatralnością niektórych ujęć – o ile wizualne koncepty są znakomite, inne wybory reżyserskie już niekoniecznie. Pochwalić trzeba natomiast aktorów: Michaela Fassbendera w roli tytułowej (aktor przed rozpoczęciem zdjęć przeczytał scenariusz i dramat Szekspira… ponad 200 razy!) i Marion Cotillard jako Lady Makbet (w filmie mówi z wyraźnym francuskim akcentem – Szekspir nie zaznaczył, jakiej narodowości była żona Makbeta, choć zawsze przedstawiano ją jako Szkotkę). W sumie – coś innego, ale nie dla każdego.

Beata Cielecka

"Makbet" w tv - sprawdź datę emisji.

WRÓĆ DO PROGRAMU TV!

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×