"Mamma Mia!" [RECENZJA]. Ponadczasowe hity Abby i znakomita Meryl Streep!

19-letnia Sophie marzy o tym, by do ołtarza poprowadził ją ojciec, którego nigdy nie poznała. W tajemnicy przed matką dziewczyna zaprasza na wesele trzech mężczyzn, z których jeden musi być jej ojcem.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Donna (Meryl Streep) w latach swej szalonej młodości była niezłym ziółkiem. Teraz jednak się ustatkowała, prowadzi hotelik na greckiej wyspie i samotnie wychowuje córkę Sophie (Amanda Seyfried). Ta nigdy nie poznała ojca, a mama nigdy nie była skora do zwierzeń w tej sprawie. Ale w ręce dziewczyny przypadkiem trafia pamiętnik Donny i po jego lekturze typuje trzech kandydatów, z których każdy mógłby być jej wymarzonym, wytęsknionym tatusiem. I w tajemnicy przed mamą zaprasza ich na swój planowany wkrótce ślub z ukochanym Skayem (Dominic Cooper). Ku kompletnemu zaskoczeniu mamy i córki, która nie liczyła na odzew, panowie (Pierce Brosnan, Stellan Skarsgard i Colin Firth) w komplecie pojawiają się na uroczystości.

Fenomen szwedzkiego zespołu ABBA (Anni-Frid Lyngstad, Benny Andersson, Björn Ulvaeus i Agnetha Fältskog), który w drugiej połowie lat 70. zdominował muzykę pop, tak naprawdę nigdy nie został wytłumaczony. Przy ich przebojach do dziś można bawić się w dyskotekach, a drag queen (śpiewający mężczyźni występujący w kobiecych fatałaszkach) na całym świecie najchętniej wykorzystują właśnie utwory szwedzkiego zespołu. Musical "Mamma mia!", który miał premierę 6 kwietnia 1999 roku w Londynie, do dziś bije rekordy popularności na scenach całego świata. Nie dziwi więc, że zainteresowali się nim hollywoodzcy spece. Jednak nikt nie spodziewał się, że film odniesie aż taki sukces. Tym bardziej, że grająca główną rolę Meryl Streep w najmniejszym nawet stopniu nie kojarzy się z tańcami i śpiewaniem. Tymczasem radzi sobie fantastycznie, udowadniając, że dobra aktorka naprawdę potrafi wszystko. W tym kontekście występ wokalny Pierce’a Brosnana lokuje się na drugim końcu skali (nominacja do Złotej Maliny), choć aktorsko był całkiem przyzwoity. Również Stellan Skarsgard i Colin Firth stanęli na wysokości zadania. A piosenki ABBY po raz kolejny okazały się ponadczasowymi hitami. Ulvaeus i Andersson pojawiają się w "Mamma mia!" w epizodycznych rolach, a na premierze filmu cały zespół pierwszy raz od rozwiązania w 1986 roku pokazał się publicznie razem.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×