"Miasto kobiet". Kobiecy wszechświat mistrza Felliniego [RECENZJA]

Fellini próbuje tu ukazać pewną nieuchwytną różnicę, przepastny konflikt między światem mężczyzn i światem kobiet, jego niepojętą dwubiegunowość. Nie oszczędza przy tym żadnej ze stron, godząc sprawiedliwie ostrzem satyry w jedną i drugą płeć.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Snaporaz (Marcello Mastroianni) spotyka w pociągu piękną kobietę. Zafascynowany nią wysiada na małej stacyjce i podąża za nią do hotelu, w którym odbywa się kongres radykalnych feministek. Dostrzeżony przez nie ucieka i trafia do willi niejakiego Katzone (Ettore Manni), podobnego jak on notorycznego uwodziciela. Tam Snaporaz spotyka swoją żonę Elenę (Anna Prucnal)…

Ten film bynajmniej nie wyśmiewa wojowniczego feminizmu, który pod koniec lat 70. XX w. rozwinął skrzydła - to raczej kpina z archetypu "latino lover" i jurnego "fallokraty". Fellini zawsze był zafascynowany kobietami, był ich wielbicielem, oddając hołd kobiecości w ten czy inny sposób właściwie w każdym swoim filmie. Jak słusznie zauważyli krytycy, "Miasto kobiet" mogłoby się nazywać "Wszechświat kobiet", gdyż to one wypełniają go całkowicie. Zarazem jednak włoski reżyser nie zamierza penetrować ich świata: bardziej interesujące wydają się jego obrzeża, styk ze światem męskim, gdzie trwa nieustanna przepychanka, konfrontacja, by nie powiedzieć - walka. Czasami krwawa, znacznie częściej jednak groteskowa. Na szczęście dla nas wszystkich.

"Misto kobiet". Sprawdź datę emisji w telewizji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×