"Ostre przedmioty" [RECENZJA]. Amy Adams napędzana mieszanką wódki, leków oraz słodyczy, czyli psychologiczna walka na noże i rany, które nigdy się nie zabliźnią. Oceniamy nowy serial HBO!

„Ostre przedmioty” nie mają łatwego zadania, ponieważ oczekiwania od tego serialu są ogromne. Nie dość, że HBO przyzwyczaiło nas do wysokiej jakości produkcji, tak tutaj mamy jeszcze do czynienia z dobrym materiałem źródłowym autorstwa Gillian Flynn, na stołku reżyserskim zasiada Jean-Marc Vallée, a w roli głównej podziwiamy Amy Adams. Dream team? Owszem, ale z takiego konia łatwo też spaść z wielkim hukiem. Oceniamy dwa pierwsze odcinki serialu „Ostre przedmioty”!

Multimedia

"OSTRE PRZEDMIOTY" - PREMIERA W PONIEDZIAŁEK, 9 LIPCA, O GODZINIE 3:00 I 20:10 NA ANTENIE HBO

OSTRE PRZEDMIOTY - RECENZJA

Wind Gap, Missouri. W tej mieścinie czas jakby się zatrzymał; nikt się nie śpieszy, biali stanowią elitę, której usługują osoby ciemnoskóre i na pierwszy rzut oka wszędzie panuje spokój. No prawie, bo jednak w mieście ktoś morduje dziewczynki, co zaburza pozornie bezproblemowe funkcjonowanie lokalnej społeczności.

Te wydarzenia sprawiają, że do Wind Gap po wielu latach nieobecności przybywa dziennikarka Camille Preaker (Amy Adams), której zlecono napisanie reportażu na temat morderstw dzieci. Kobieta czyni to niechętnie, w końcu nie bez powodu dawniej uciekła od despotycznej oraz wyniosłej matki (Patricia Clarkson), lecz naczelny każe, więc pracownik musi. Camille, napędzana mieszanką wódki, leków oraz słodyczy, wsiada w samochód i wyrusza w długą i wyboistą drogą w głąb własnej przeszłości. Z niektórymi rzeczami będzie musiała w końcu się zmierzyć oraz rozliczyć.

Chociaż mogłoby się wydawać, że kryminalna historia wysunie się w „Ostrych przedmiotach” na pierwszy plan, to stanowi ona wyłącznie pretekst do opowiedzenia o Camille Preaker. Bohaterka brawurowo wykreowana przez Amy Adams jest centralną postacią serialu i to właśnie wokół niej kumulują się wszelakie problemy. Nie ma co ukrywać; jej relacja z matką będzie kluczowa i wszystko wskazuje na to, że możemy spodziewać się psychologicznego pojedynku między tymi paniami.

„Ostre przedmioty” to też opowieść o wewnętrznej walce, przypłaconej ogromnym cierpieniem oraz wciąż otwartymi ranami. Tutaj nawet nie ma miejsca na blizny, emocje pulsują, wszystko jest żywe. Ból cielesny przegrywa starcie z psychicznym, więc aby cokolwiek poczuć trzeba stale wżynać się głębiej. Te ślady nigdy nie znikną i już na zawsze będą przypominać o przeszłości.

Whitney Houston w pigułce i Whitney Houston na pigułkachZobacz więcej

Jean-Marc Vallée portretując kobiety czuje się jak ryba w wodzie. Udowodnił to już „Wielkimi kłamstewkami”, które na wyżyny serialowego świata wyniosły trzy damy różnych pokoleń kina: Nicole Kidman, Reese Witherspoon oraz Shailene Woodley. Kanadyjski twórca ma rękę do takich narracji. Swoją drogą to dość znamienne, że za opowiadanie o konserwatywnym Missouri w ostatnim czasie brali się wyłącznie twórcy spoza Stanów Zjednoczonych; najpierw Brytyjczyk Martin McDonagh w filmie „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, a teraz Jean-Marc Vallée.

Aczkolwiek warto zauważyć, że obydwaj panowie malują Missouri w nieco odmienny sposób. O ile u McDonagha akcja była dość dynamiczna, a jedno uderzenie napędzało kolejne, tak w „Ostrych przedmiotach” jest przerażająco spokojnie. Patrząc na ekranowe miasteczko można wręcz odnieść wrażenie, że znajdujemy się w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Ogromna w tym zasługa doskonałej scenografii, tworzącej klimat produkcji, która w połączeniu ze spokojnymi kolorami (zielone ściany w domu Adory!), sprawia, że atmosfera się zagęszcza i robi się jeszcze bardziej duszno.

Amy Adams, będąca także producentką „Ostrych przedmiotów”, w końcu miała szansę zagrać rolę na miarę swojego talentu. W ostatnim czasie urodzona w 1974 roku aktorka może i grała w głośnych tytułach, ale co z tego, skoro w większości były to kreacje jedynie dekoracyjne? Tutaj Amy Adams nie tylko zrzuciła eleganckie fatałaszki oraz zmyła makijaż, ale też przytyła. Metamorfoza się opłaciła, bo to właśnie Amy Adams stanowi siłę serialu.

„Ostre przedmioty” mają szansę być prawdziwym hitem. HBO, znowu to zrobiliście, zuchy. Jest w tej opowieści potencjał, klimat oraz atmosfera ciągłego niepokoju. Psychologiczna walka na noże, która może skończyć się poszatkowaną duszą oraz ranami kłutymi na emocjach. Czekam na kolejne odcinki tak jak Camille Preaker czeka na wydojenie kolejnego Absoluta.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

OSTRE PRZEDMIOTY ODCINEK 1 NA HBO

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 8 lipca 2018 roku i powstała po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków serialu.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×