"Pech to nie grzech" [RECENZJA]. Reklamy i product placement częściej niż bluzgi w filmach Vegi! Nowa polska komedia romantyczna to zwykły skok na hajs?

Hajs się musi zgadzać, wiadomo. Kredyty hipoteczne same się nie spłacą, a i do garnka wypadałoby mieć co włożyć. Pieniądze - to chyba jedyny powód, dla którego powstał film "Pech to nie grzech", bo fabuły tutaj za grosz nie uświadczycie. Oceniamy nową polską komedię romantyczną w reżyserii Ryszarda Zatorskiego!

Multimedia

"PECH TO NIE GRZECH" RECENZJA

Już sam opis filmu, zaczynający się od zdania: Odnosząca sukcesy bizneswoman Natalia nie ma szczęścia w miłości, zwiastuje katastrofę. W zasadzie na starcie wiemy, co dostaniemy - młodych, pięknych i bogatych, ale niestety nieszczęśliwych, bo nie układa im się w miłości. CHLIP, CHLIP. Pieniądze szczęścia nie dają, podobnie jak piętrowe apartamenty czy drogie samochody. Ale to nie wystarczy, krytyka konsumpcyjnego stylu bycia zostaje jeszcze bardziej podkręcona i w filmie pojawia się postać lekkoducha, który cieszy się chwilą i bierze życie takim jakim jest. Uroczy barman o twarzy Tomka Karolaka jest praktycznie bezdomny, a na dodatek ściga go komornik, ale ten nic sobie z tego nie robi, tylko stale się bezczelnie uśmiecha i dla wszystkich jest miły.

Komedie romantyczne Ryszarda Zatorskiego jakie są, ten kto widział takie twory jak "Dzień dobry, kocham cię" czy "Nigdy w życiu!" doskonale wie. Czytając napisy końcowe filmu "Pech to nie grzech" aż przecierałem oczy ze zdumienia, że nad scenariuszem tego produktu siedziały dwie osoby! Sztuka godna podziwu, tym bardziej, że fabuły żadnej nie dostajemy. Naprawdę, ekranowe wydarzenia nie mają żadnego sensu, a sam punkt wyjścia - zakład, że w Natalii (Maria Dębska), odnoszącej sukcesy bizneswoman i samotnej matce w jednej osobie w końcu się ktoś zakocha - jest wręcz żenujący. Najciemniej jest pod latarnią, więc z wywieszonym jęzorem zaczyna za nią biegać przyjaciel i wspólnik, Piotr (Mikołaj Roznerski), który coraz mniej jest zainteresowany ślubem z blondwłosą fitświruską, Weroniką (Barbara Kurdej-Szatan). Jakie będzie zakończenie? Nawet zwiastuna nie musicie oglądać, aby to przewidzieć.

Najgorsze polskie filmy 2018. Trudno było dotrwać do końca tych filmów!Zobacz więcej

Ryszardowi Zatorskiemu jednak brak fabuły zdaje się nie przeszkadzać, bo reżyser raczej nie chciał opowiedzieć nam historii, ale przedstawić jeden wielki blok reklamowy. Istny maraton lokowania produktów. Logotyp aplikacji do zamawiania żarcia pojawia się tutaj niemal tak często jak bluzgi w filmach Patryka Vegi, do tego dodajmy przeróżne soki, karmę dla psów (której noszony na rękach psiak nawet nie chce jeść), siłownię czy parówki, które swoje zaszczytne miejsce otrzymują nawet w liście dialogowej. "Porady na zdrady" Berlinkami stały, więc tutaj też pałaszują je nasi milusińscy ludzie sukcesu. No i niemal każdy bohater ma jakieś dziwne nakrycie głowy oraz stylizacje, jakich nie powstydziliby się eksperci z programów telewizyjnych o modzie. Każda lala jak z żurnala, że tak nieco obcesowo zabrzmię, ale ciuszki też muszą się sprzedać.

Czy "Pech to nie grzech" ma cokolwiek do zaoferowania? Jest tutaj trochę humoru, który do fabuły swoim talentem wnoszą Tomasz Karolak, Jakub Kamieński czy Krzysztof Czeczot. Tego ostatniego szkoda najbardziej, bo nie dość, że aktorsko naprawdę próbował uratować swojego bohatera, to jeszcze losy jego postaci udowadniają, że bycie porządnym facetem nie jest opłacalne w żaden sposób. Swoje ugrać próbowała także Maria Dębska, ale trudno wycisnąć coś z tak jednowymiarowo napisanej bohaterki, wyglądającej jak kalka z najgorszych amerykańskich komedii romantycznych.

Może i pech to nie grzech, ale brak scenariusza już jednak jest karygodny. Nowy film Ryszarda Zatorskiego nie ma nic do zaoferowania widzom, poza aktorską nieporadnością i kolejną historią osadzoną w świecie jakiego nie ma. Wiecie, te małe firemki walczące z dużymi korporacjami, gdzie pracownicy się w sobie podkochują, a szef luzak - chodzący przez kilka miesięcy w jednej i tej samej kurtce - w pracy nic nie robi, tylko spożywa pokarm i romansuje. Normalka. Witamy w rzeczywistości słabych polskich komedii romantycznych. Witamy w świecie "Pech to nie grzech". Czy warto iść na ten film do kina? Jeden rabin powie tak, drugi powie nie, a ja powiem, że to zwyczajny skok na hajs.

Ocena: 3/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"PECH TO NIE GRZECH" JUŻ W KINACH

Recenzja została pierwotnie opublikowana 27 grudnia 2018 roku.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Marta (gość)

    Nie wiem kto dodaje te pozytywne komentarze, film to jeden wielki blok reklamowy + kilka dennych dialogów i "żartów", w które nie wierzą nawet aktorzy, plus dla Karolaka, który próbował to jakoś uratować.

    30.01.2019 08:43
  • Pola (gość)

    Luzik.Zabawna,sympatyczna komedyjka.Jak najbardziej polecam.

    03.01.2019 20:02
  • Ann (gość)

    Fajny lekki film.oderwanie od rzeczywistosci i szarosci.

    30.12.2018 16:14
  • stefan (gość)

    Chała, chała, chała. Powinni oddawać pieniądze za bilety. Dno filmowe.

    29.12.2018 20:51
  • Polnick (gość)

    Panie Recenzencie ten reżyser jak gdzieś wyczytałem pracuję przy ostatnich filmach na scenariuszach amerykańskich.Filmu jeszcze nie widziałem ale ta historia ze streszczenia to taka bardziej z Doliny Krzemowej.

    28.12.2018 07:57
  • Sylwia (gość)

    Ale przecież nikt nie poszedł by na film o nudnym życiu w korporacji, w której nic się niedzieje, a szef jest zajęty tylko i wyłącznie pracą. Nikogo nie zainteresowałoby zwykłe szare życie bohaterów filmu. Takie produkcje jak ta powstają właśnie dlatego, żeby widzowie oderwali się przez te dwie godziny od rzeczywistości. :)

    28.12.2018 00:05
  • Ja (gość)

    Byłam w kinie.Super.Mila ,sympatyczna,ciepła historia ,zabawne dialogi,świetna ścieżka dźwiękowa.

    27.12.2018 22:50

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×