Piąta pora roku - film, recenzja, opinie, ocena

Barbara (Ewa Wiśniewska) jest emerytowaną nauczycielką, która całe życie spędziła u boku znanego malarza.

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

To była miłość jej życia, dla której zdecydowała się na dramatyczny krok i zerwała kontakty z rodziną. Dziś, kiedy zmarł, wspomina najpiękniejsze chwile swojego życia spędzone z nim. I przygotowuje się do podróży na drugi koniec Polski, nad morze, by tam, zgodnie z ostatnią wolą ukochanego mężczyzny, rozsypać jego prochy w miejscu ich pierwszego spotkania. Jednak by tam się dostać potrzebuje pomocy kierowcy Wiktora (Marian Dziędziel), Ślązaka, który przez całe życie poza swój region nigdy nosa nie wyściubił. Łączy ich to, że i on jest wdowcem, dzieli - właściwie cała reszta. Np. on lubi muzykę popularną, zresztą grywa w discopolowym zespole, tymczasem Barbara jest wielbicielką muzyki poważnej a przede wszystkim Verdiego. Już choćby to powoduje, że podczas długiej wspólnej podróży samochodem musi dojść do konfliktu. A takich punktów spornych jest oczywiście więcej.

"Piąta pora roku" wykorzystując schemat filmu drogi nie zaskakuje rozwiązaniami fabularnymi, więc łatwo można przewidzieć zakończenie. Ale też nie o to chodzi: film Jerzego Domaradzkiego to raczej świetnie zagrane studium rodzącej się przyjaźni (a może i czegoś więcej?) ludzi, którzy już niewiele od życie oczekują. Bliżej im do podsumowań niż do nowych pomysłów na życie, tym bardziej są zaskoczeni tym co ich zaczyna łączyć.

Piotr Radecki

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×