Pokłosie - recenzja internauty Adriana

Film "Pokłosie" w reżyserii Władysława Pasikowskiego w czasie premiery zdążył narobić sporo zamieszania, jednak początkowo nie w kręgach krytyków filmowych, lecz w kręgach politycznych i wśród rzetelnych dziennikarzy poszukujących materiału na sezon ogórkowy…

Multimedia

Oczywiście został on zauważony ze względu na podjętą tematykę, czyli czyny Polaków w czasach wojny. Nie każdy Niemiec jest stuprocentowym wcieleniem zła, więc nie każdy Polak musi być aniołem. W każdej narodowości i społeczności zdarzają się czarne owce i wynaturzenia, co nie powinno nikogo dziwić. Właśnie tą myśl przekazuje nam oceniany film a robi to w sposób znany z filmów detektywistycznych czy seriali kryminalnych czyli poprzez ukazanie śledztwa toczonego przez dwóch braci oraz retrospekcje.

Franciszek (w tej roli Ireneusz Czop) przyjeżdża po latach do rodzinnej wsi odwiedzić młodszego brata Józefa (Maciej Stuhr), który to ma nienajlepszą opinię wśród okolicznych mieszkańców. Na miejscu dowiaduje się dlaczego Józef popadł w niełaskę i co potęguje niechęć i wrogość wobec niego a także zauważa, że nie wszystko jest takim jak się z początku wydawało. Bracia osamotnieni w swoich staraniach odkrywają karty niechlubnej historii wioski i jej mieszkańców. Maciej Stuhr, którego rola jest motorem napędowym filmu gra uczciwego, wrażliwego na uczucia innych ludzi i tolerancyjnego człowieka który nie godzi się z niegodnym traktowaniem nagrobków zmarłych także żydowskich.

Całkiem nie rozumiem osób, które potępiają aktora za rolę którą zagrał a skoro tak bardzo nie pasuje im Maciej Stuhr to oznacza ze odegrał swoją rolę znakomicie. Zagrał prawdziwego polaka, który troszczy się o słabszych i postępuje zgodnie z religią a następnie staje się męczennikiem. Tym bardziej śmieszy mnie argumentacja osób z pewnych środowisk, że Józef nie był prawdziwym polakiem, tylko zdrajcą, który zdrajca tak postępuje? Postać Franciszka jako w wielu sytuacjach bardziej opanowanego ale i stanowczego starszego brata także została świetnie przedstawiona przez Ireneusza Czopa.

Poza wyrazistymi postaciami, świetnej historii nie opartej na faktach, ale po części nawiązującej do sytuacji w Jedwabnej na dużą pochwałę zasługuje sceneria małej, niewyróżniającej się na tle innych wsi ze stonowaną architekturą i parkiem maszyn. Właśnie scenografia sprawia, że widzowi wydaje się, że przedstawione wydarzenia odbywają się na jednej z wielu wsi, w której mieszkańcy chcą po prostu żyć swoim życiem nie rozdrapując ran przeszłości. Pod względem właśnie realizmu film ten sprawia wrażenie jakby to gdzieś wydarzyło się naprawdę a recenzowany film przedstawiał konkretny punktów widzenia jednego z obserwatorów.

Sam obejrzałem film dość późno, po tym jak ochłonęły medialne emocje na temat oczerniania polaków, antypolskiego filmu oraz roli Macieja Stuhra więc mogłem już na spokojnie zwrócić uwagę na różne aspekty filmu. Jedyny fakt, który zwrócił moją uwagę to udźwiękowienie, czyli znowu jak na polski film przystało w kilku minutach dialogi są cichsze od muzyki czy pozostałych dźwięków w takim stopniu, że nie da się ich zrozumieć, naprawdę przez te wszystkie lata nikt tego nie dopracował? W zagranicznych filmach jakoś się to udaje.

Adrian Ozdoba

[sc]**PRZECZYTAJ RECENZJĘ REDAKCJI

WRÓĆ DO PROGRAMU TV**[/sc]

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×