"Polowanie na druhny". Godziwa, choć niezbyt wyrafinowana rozrywka [RECENZJA]

Kolejna komedia romantyczna nie jest może szczytem wyrafinowania i subtelności, ale zarazem nie jest także totalnym idiotyzmem i filmowym obciachem.

Multimedia

NASZA OCENA: 3/5

Oto bowiem dwóch kumpli, znający się od dziecka John (Owen Wilson) i Jeremy (Vince Vaughn), mają wspólna firmę i całkiem nieźle sobie radzą jako mediatorzy. I jako wieczni kawalerowie mają motto "Życie to impreza: wkręć się." Jako się rzekło, namiętnie się wkręcają - na śluby. Po to, by się najeść za free i poderwać druhny. A ponieważ prezentują się całkiem nieźle, mają gadane (w końcu są mediatorami) i przed impreza robią porządny research, zazwyczaj odnoszą sukces. Jednak John zaczyna mieć powoli dość tej zabawy i dopuszcza do siebie myśl o stabilizacji. Gdy oświadcza to Jeremy’emu, ten namawia go na ostatni występ. Ponieważ to ślub córki sekretarza skarbu USA, szykuje się naprawdę niezła impreza. I oczywiście właśnie tam John łamie wszelkie zasady i zakochuje się w druhnie, czyli siostrze panny młodej…

Film zapewnia godziwą, choć niezbyt wyrafinowana rozrywkę. Jednak kiedy punkt ciężkości przesuwa się w kierunku uczuć i problemów z tym związanych, produkcja błyskawicznie wpada w utarte koleiny hollywoodzkiej. Na szczęście ta część jest krótka.

pr

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×