"Porady na zdrady". Za nieszczęśliwą miłość pijemy z gwinta! [RECENZJA]

„Porady na zdrady” są skonstruowane niemal identycznie jak poprzedni film Ryszarda Zatorskiego, czyli „Dzień dobry, kocham cię”, co dla jednych będzie doskonałą rekomendacją, a dla innych wręcz przeciwnie. I chociaż nowa produkcja boleśnie powiela dokładnie te same błędy, co poprzednik, to jednak jest tutaj jakoś bardziej swojsko i przede wszystkim zabawnie.

Multimedia

Podobno wszyscy faceci zdradzali, zdradzają i zdradzać będą, wystarczy jedynie pomachać pod ich nosem dużym dekoltem czy krótką sukienką, aby krew odpłynęła im z mózgu w dolne partie ciała. Właśnie takie przekonanie o mężczyznach mają Kalina (Magdalena Lamparska) i Fretka (Anna Dereszowska), które zostały skrzywdzone przez facetów, z którymi chciały spędzić resztę życia. Kalina dodatkowo miała tego pecha, że została zdradzona na kilka godzin przed ślubem, dzięki czemu mogła później paradować na mieście w rozmazanym przez łzy makijażu, (brzydkiej) sukni ślubnej i z butelką taniego wina w ręku. Bo za nieszczęśliwą miłość pijemy z gwinta! Wasze zdrowie, panie i panowie.

Jak powszechnie wiadomo, najlepsze pomysły rodzą się pod wpływem alkoholu, więc wystarczyło opróżnić butelkę mózgotrzepa, aby uświadomić sobie, że na niewierności mężczyzn można zarobić całkiem godziwe pieniądze. Co prawda może nie aż tak duże, jak na wegańskim cateringu, który widocznie Fretce przyniósł grube szekle, że mogła pozwolić sobie na modne mieszkanie w okolicach warszawskiej Starówki i kupno nowego samochodu (a może leasing?) marki, której nie wymienię, gdyż Zatorski i tak reklamuje ją tak bardzo, jak tylko może.

I w ten cudowny sposób młode, lecz już doświadczone życiowo, kobiety zostają testerkami wierności. Plan wspaniały, do czasu, gdy zgłosi się do nich Beata (Weronika Rosati), podejrzewająca swojego męża Macieja (Mikołaj Roznerski), autora poczytnego poradnika „Porady na zdrady” i wybitnego trenera personalnego, o rozwiązłość seksualną. Jak się słusznie domyślacie, w międzyczasie ktoś się zakocha, ktoś się odkocha i w ogóle takie tam cuda na kiju. Ot, życie trzydziestokilkulatków w Warszawie, wiadomo, tak to się żyje tu.

Nie ma co ukrywać, już od pierwszej sceny wiadomo, jak zakończą się „Porady na zdrady”, a Ryszard Zatorski korzysta z tych samych, oklepanych chwytów, przez co na pierwszy rzut oka film wygląda dokładnie tak samo, jak większość innych polskich komedii romantycznych. Do tego mamy tutaj wręcz maraton nachalnego product placementu, więc dowiecie się, jaką odzież nosić, jakim samochodem jeździć i jakie parówki jeść (sic!). Wplątywanie takich reklam do fabuły jest niczym innym, jak filmową prostytucją, i to akurat trudno wybaczyć, ale wiadomo, hajs się musi zgadzać. Takie zabiegi sprowadzają współczesne polskie kino do lat 90. XX wieku, gdzie np. dzięki „Demonom wojny” Władysława Pasikowskiego dowiedziałem się, że po wódce Źródlanej nie ma się kaca. Niestety nie miałem okazji sprawdzić tego na własnej skórze.

Nikt tutaj nie sili się na oryginalność czy świeżość, którą charakteryzowała się chociażby „Planeta singli”, ale podczas seansu cały czas miałem nieodparte wrażenie, że aktorzy doskonale wiedzieli w czym im przyszło grać, zaakceptowali warunki narzucone im przez twórców, ale przy okazji postanowili lekko zabawić się swoimi, pozornie zamkniętymi w szczelnych ramach gatunku, rolami. I tak, Mikołaj Roznerski gra przysłowiowe ciepłe kluchy w drewniany sposób, ale właśnie tak napisany był jego bohater, podobnie jak Weronika Rosati miała być jędzą, a Lamparska typową dziewczyną z sąsiedztwa, która powali swoim urokiem na wykwintnej randce, ale jeżeli zabierzesz ją do parku na wino i burgery to w zasadzie też spoko. Do tego nieustannie czająca się w tle z aparatem fotograficznym w ręku Anna Dereszowska, co jest tak absurdalne, że aż śmieszne. Aktorzy przerysowują swoje postaci jeszcze bardziej niż zakładał to scenariusz.

Gwiazdy na premierze filmu Ryszarda Zatorskiego [WIDEO+ZDJĘCIA]Zobacz więcej

Największa zaleta "Porad na zdrady" ma na imię i nazwisko Krzysztof Czeczot. Urodzony w 1979 roku artysta jest aktorem kompletnym, który już niejednokrotnie nawet jedną sceną potrafił skraść cały film (choćby „Listy do M. 2” czy „Po prostu przyjaźń”). Czeczot potrafi wybornie zagrać świra, którego nie chcielibyście spotkać na swojej drodze, szczególnie gdy jest wyposażony w śrubokręt, jak w „Pitbull. Nowe porządki” Patryka Vegi, lecz jako notoryczny kłamca, który aby znaleźć miłość będzie zarzekał się na śmierć i życie, że walczył w Afganistanie i jest wegańskim blogerem, jest równie urzekający. Każda scena z jego udziałem bawi do łez i wręcz sprawia, że generalnie główna fabuła mało mnie obchodzi, gdyż kibicuję wyłącznie jego bohaterowi. Powiem to głośno, Krzysztof Czeczot to nasz aktorski, narodowy skarb, aż ocieram łzę ze wzruszenia, bo zachwycałem się jego grą już w „Głośniej od bomb” Przemysława Wojcieszka z 2002 roku.

Doceniam „Porady na zdrady” również pod jednym względem. Ryszard Zatorski najzwyczajniej w świecie tym filmem toczy sobie bekę i szyderę ze zjawiska wszędobylskiego coachingu, Mateuszów Grzesiaków i tym podobnych ancymonów, wielkich trenerów personalnych, którzy innym – naturalnie za wdzięczność wyrażoną odpowiednimi sumami w polskiej walucie narodowej – mówią, jak żyć. I ja to szanuję. To właściwie dość smutna diagnoza współczesnego społeczeństwa, które jest gotowe dużo zapłacić za „bezcenne” porady, co doskonale pokazuje postać filozofa i autora wszelkiej maści poradników oraz broszur, którą wykreował Tomasz Karolak. Co prawda aktor nie wykracza poza swoje emploi, a scena tuż przed napisami jest niestety typowym bezbekiem, lecz przez większość seansu potrafi bawić.

„Porady na zdrady” mają na swoim filmowym sumieniu wiele grzechów. Przewidywalność fabuły, tanie chwyty typu romantyczna scena w blasku świateł samochodu, naturalnie okraszona najbardziej sztampową muzyką, bardzo bolą, a uczynienie z obrazu jednego wielkiego nośnika reklamowego zwyczajnie irytuje, to mimo wszystko film Ryszarda Zatorskiego ogląda się dość dobrze... Zaskoczeni? Ja też, chociaż chyba nigdy nie dowiem się, po co na ekranie pojawił się Jerzy Dudek. Pomiędzy Magdaleną Lamparską i Anną Dereszowką jest fajna chemia, widać, że dobrze dogadywały się na planie, przez co zobaczyłem autentyczną przyjacielską relację, a na deser genialny Krzysztof Czeczot, który sprawił, że naprawdę obejrzałbym film jeszcze raz. I nie pogniewałbym się na kontynuację, wszak przesłanki ku temu są, bo przecież związek weganki i mięsożercy nie ma na dłuższą metę szans na powodzenie. Ale nie pytajcie, skąd to wiem.

Ocena: 5/10

"PORADY NA ZDRADY" W KINACH OD 24 LUTEGO

Gatunek: komedia romantyczna
Produkcja: Polska 2016
Reżyseria i scenariusz: Ryszard Zatorski („Dzień dobry, kocham cię!”, „Tylko mnie kochaj”, „Dlaczego nie!”, „Nigdy w życiu!”)
Producent: Figaro („Dzień dobry, kocham się!”, „Śniadanie do łóżka”, „To nie tak jak myślisz, kotku”)
Obsada: Magdalena Lamparska („Listy do M 2”, „Kochaj”), Anna Dereszowska („Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Dzień dobry, kocham cię!”, „Randka w ciemno”, „Lejdis”), Mikołaj Roznerski („7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”, „Kochaj”, „Powiedz tak”), Krzysztof Czeczot („Pitbull. Nowe porządki”, „Król życia”, „Singielka”), Weronika Rosati („Strażacy”, „Obława”, „Pitbull”), Tomasz Karolak („Listy do M.” i „Listy do M 2”, „Planeta Singli”, „Śniadanie do łóżka”), Maria Pakulnis („Powiedz tak”, seria „Nad Rozlewiskiem”, „Ekstradycja”), Michał Koterski („Baby są jakieś inne”, „Śniadanie do łóżka”, „Dzień świra”)

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • kinia (gość)

    byłam na filmie ze znajomymi i wszyscy się dobrze bawili :) nikt nie spodziewał się ambitnego kina, tylko właśnie lekkiej pozytywnej komedii, przy której można wypocząć :) ja polecam!

    15.03.2017 11:13
  • pati (gość)

    idelany film na radkę z chłopakiem, niech sobie zoabczy jak dziewczyny radzą sobie ze zdradą ;)

    04.03.2017 15:43
  • iza (gość)

    nie jest to ambitne kino, ale cy zawsze takie trzeba ogladać, ten film jest zabawny i bardzo ciepły, przyjemnie się go oglada

    02.03.2017 22:21
  • Andrew (gość)

    Poszedłem na film z dziewczyną. No nie jest to może męskie kino, ale oglądało mi się całkiem w porządku, zabawne dialogi były momentami

    28.02.2017 15:06
  • mili (gość)

    mi się podobał

    28.02.2017 12:13
  • Wika (gość)

    jak dla mnie komedia lekka i przyjemna, idealna potygodniowy relaks ;)

    27.02.2017 20:52

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×