"Prawdziwe kłamstwa", czyli o agentach na wesoło [RECENZJA]

Komedia specjalisty od mega przebojów Jamesa Camerona ze spektakularnymi popisami kaskaderskimi.

Multimedia

NASZA OCENA: 8/10

Można mieć nie najlepsze zdanie o poziomie artystycznym filmów Jamesa Camerona - najbardziej dochodowego reżysera w Hollywood - ale sprawności zawodowej i wyczucia publiczności nie można mu odmówić. W końcu to właśnie jego dziełem jest "Titanic" (1997) - największy kasowy przebój kinowy wszech czasów. Spod jego ręki wyszedł także "Terminator" (1984), "Obcy. Decydujące starcie" (1986), "Otchłań" (1989) i "Terminator II. Dzień sądu" (1991). Wszystkie te filmy cechuje uwielbiany przez widzów widowiskowy rozmach, który powoduje, że zapominają o rzeczywistości, nie zwracają uwagi na błędy lub brak logiki i zapadają się w ekranową rzeczywistość.

Na tym tle "Prawdziwe kłamstwa" wydają się niezwykle ubogie: nie ma tu kosmicznej wojny międzygatunkowej ("Obcy. Decydujące starcie"), zapierającej dech w piersiach wizji podwodnego świata i efektów specjalnych ("Otchłań"), niezwykłego robota z przyszłości ("Terminator II") czy dokładnej repliki gigantycznego statku ("Titanic"). Jednak to tylko pozór. Koncentrując się na historii agenta specjalnego, który starannie ukrywa przed żoną swój zawód, Cameron pokazał wiele możliwości rozwoju tej opowieści. Gdyby chciał, mógłby rozwinąć te warianty, ale on daje nam do zrozumienia, że tylko się bawi, że tym razem nie robi filmu na serio.

Harry Tasker jest agentem tajnej agencji rządowej, który wykonuje najcięższe i najbardziej skomplikowane zadania dotyczące bezpieczeństwa państwa. Obecnie tropi arabskich terrorystów i ich przywódcę Salima, którzy chcą zdetonować bombę atomową na terenie Stanów Zjednoczonych. Tymczasem żona superagenta, Helen i córka Dana uważają, że Harry jest najnudniejszym na świecie sprzedawcą komputerów. Jednak sprawy wymykają się spod kontroli - Harry i Helen wpadają w ręce Salima. Teraz nie ma co udawać, trzeba walczyć o życie...

W "Prawdziwych klamstwach" Cameron żongluje przeróżnymi motywami z filmów sensacyjnych: są więc arabscy terroryści, efektowne pościgi i wybuchy, jest zagrożenie i eksplozja bomby atomowej (!) oraz ukochane dziecko w niebezpieczeństwie, pojawia się też fałszywy agent. Na początku filmu Harry przeprowadza akcję w stylu Jamesa Bonda, by chwilę później uciekać jak John McClane w "Szklanej pułapce II". Dwie najważniejsze w filmie kobiety - będąca na usługach Aziza Juno Skinner (Tia Carrere) i Helen (Jamie Lee Curtis) - są absolutnie w stylu Bonda: obie atrakcyjne, jedna zła druga dobra. A film utrzymany jest w świetnym tempie i okraszony humorem.

Głównego bohatera gra z odpowiednim dystansem Arnold Schwarzenegger, który już w niedocenionym "Bohaterze ostatniej akcji" udowodnił, że jest obdarzony poczuciem humoru i potrafi być autoironiczny. Widać, że w tym filmie bawi się doskonale, podobnie jak reszta ekipy. Dotrzymuje mu kroku Jamie Lee Curtis, która w cudowny sposób potrafi się zmienić z szarej myszki w pożeraczkę serc. A scena tańca erotycznego w jej wykonaniu warta jest wszystkich pieniądzy!

Oddzielne słowa pochwały należą się Billowi Paxtonowi w drugoplanowej roli Simona - sprzedawcy samochodów, który uwodzi gospodynie domowe metodą "na szpiega". Palce lizać.

Piotr Radecki

Komedia sensacyjna USA 1994, reż. James Cameron

"Prawdziwe kłamstwa". Sprawdź datę emisji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×