Przemysław Kossakowski nie radzi sobie po rozstaniu z Martyną Wojciechowską? Wrzucił niepokojące nagranie, teraz wyjaśnia!

Przemysław Kossakowski wprawił swoich fanów w konsternację, kiedy w środku nocy zrobił na swoim profilu w mediach społecznościowych live'a. "Ciężko mówić, ale witam serdecznie. Zachęcam do zadawania pytań" - wyznał wyraźnie zmęczony Kossakowski.

Multimedia

Wielu uważało, że Martyna Wojciechowska i Przemek Kossakowski są sobie pisani, dlatego informacja o ich nagłym rozstaniu, była dla wszystkich, w tym dla samej podróżniczki, ogromnym zaskoczeniem. -To nie ja zmieniłam zdanie, byłam bardzo zaskoczona, ale nie mam na to wpływu - tłumaczyła w wywiadzie dla "Pani" Martyna Wojciechowska.

Tak wyglądają rodzice Martyny Wojciechowskiej. Są razem prawie pół wieku!Zobacz więcej

Od rozstania Martyny Wojciechowskiej z Przemkiem Kossakowskim minęło już trochę czasu. Niektórzy uważają, że prowadzący "Down the Road" nie przepracował jeszcze rozpadu swojego małżeństwa. Skąd takie wnioski?

Kossakowski w nocy z poniedziałku na wtorek zrobił relację na Facebooku, podczas której zachęcał fanów do zadawania pytań. "Ciężko mówić, ale witam serdecznie. Zachęcam do zadawania pytań" - wyznał wyraźnie zmęczony Kossakowski, siedząc na sedesie.

Kosa, idź spać, zmęczony jesteś widać

Coś niewyraźnie wyglądasz

Niepokojące nagranie już zniknęło z profilu gwiazdora stacji TTV. Czy fani powinni się martwić? Kossakowski tak skomentował sprawę:

Od wczoraj w internecie jest dostępny materiał na którym, znajdując się w nieortodoksyjnym miejscu, gadam dziwności do telefonu. Nagranie krąży po sieci ciesząc się solidną oglądalnością w związku z czym chciałbym zdyskontować jego sukces i wywołać lawinę komentarzy. Rzecz miała miejsce w zeszłym tygodniu. Koledzy biznesmeni postanowili wyciągnąć mnie na miasto tłumacząc mi, że nie mogę siedzieć ciągle w domu bo doszczętnie od tego zdziczeje. Wspominam o tym dlatego, że koledzy biznesmeni zaaranżowali spotkanie w zamkniętej sali na zapleczu jednej z restauracji dowodząc rzeczowo, że jeżeli będziemy pili alkohol w przestrzeni publicznej, ktoś może mi zrobić zdjęcie, potem to zdjęcie przesłać to któregoś z tabloidów i będzie kompromitacja. Zdaje się że podświadomie potraktowałem to jako rodzaj wyzwania, postanawiając dowieść, że jeżeli będę chciał się skompromitować, to żadne działania prewencyjne w rodzaju zamkniętych sal, mnie przed tym nie powstrzymają. Poza tym cóż, nie złamałem obowiązującego prawa ani społecznej umowy, zatem w mojej ocenie nie stało się nic wielkiego, oprócz oczywiście kryzysu wizerunkowego.

Bo wizerunkowo to jest niestety dramat. Znajomi z których zdaniem się niezmiernie liczę, po obejrzeniu materiału stwierdzili, że wyglądam na nim jak Odurzony, Dobroduszny Miś. Mnie to bardzo boli gdyż mam na swój temat zgoła inne wyobrażenie. Nie będę tego wyobrażenia opisywał ze szczegółami, dość napisać że wyobrażam sobie siebie gdzieś w połowie drogi pomiędzy posępnym szlachcicem a latynoskim tancerzem i w związku z tym zdegradowanie mnie do figury Odurzonego Misia jest dla mnie doświadczeniem wyjątkowo upokarzającym. Niestety taki jest nieznośny wymiar rzeczywistości, w której często mamy na swój temat najwyższe mniemanie a kiedy dochodzi do weryfikacji okazujemy się swojego wyobrażenia nędzną namiastką i z tą refleksją pragnę Państwu życzyć miłego dnia.

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Alina (gość)

    Był pewnie jak zwykle nawalony a klocka walnąć każdy może.Patologia.

    20.10.2021 11:15

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×