"Robin Hood", czyli znakomite sceny batalistyczne [RECENZJA]

Ostatni rok XII w. Po śmierci króla Ryszarda Lwie Serce łucznik Robin Longstride odchodzi z armii. Wraz z nim do Anglii wracają trzej kompani - Mały John, Szkarłatny Will i Allan A'Dayle.

Multimedia

NASZA OCENA: 6/10

Koniec XII w. Znakomity łucznik Robin Longstride (Russell Crowe) porzuca walkę po śmierci króla Ryszarda Lwie Serce na polu bitwy. Wraz z nim do Anglii wracają Mały John (Kevin Durand), Szkarłatny Will (Scott Grimes) i Allan A’Dayle (Alan Doyle). Jednak nie dane jest im zaznać spokoju: przypadkowo stają się depozytariuszami i obrońcami korony zmarłego króla, którą muszą dostarczyć jego następcy Janowi bez Ziemi. Potem udają się do włości sir Waltera Loxleya z Nottingham (Max von Sydow), by oddać miecz jego nieżyjącego syna Roberta. Tam Robin poznaje i zakochuje się w Marion (Cate Blanchett), pięknej wdowie po Robercie...

130-milionowy budżet dał reżyserowi swobodę m.in. podczas kręcenia scen batalistycznych, które wypadły rzeczywiście znakomicie. Jednak sam film nie porywa. Przystępując do prac nad „Robin Hoodem”, Ridley Scott zapowiadał niezwykły film – wywracający wszystkie wyobrażenia o banicie z Sherwood. Jednak z tych intrygujących zapowiedzi niewiele zostało. Szkoda.

Piotr Radecki

"Robin Hood" w tv - sprawdź datę emisji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×