"Skandal. Ewenement Molesty" [RECENZJA]. Powstał dokument o zespole Molesta Ewenement i płycie "Skandal"! Oceniamy!

Polski rap to dzisiaj już mainstream pełną gębą. Najwyższe miejsca OLiSu okupują rapowe płyty, raperzy wyprzedają koncerty na wielkich stadionach i podbijają YouTube. Rap to nowy pop. Aby trafić na szczyt, trzeba jednak było wyjść z podziemia, a jednymi z pierwszych, którzy to zrobili, byli członkowie zespołu Molesta Ewenement i ich album "Skandal".

Multimedia

"SKANDAL. EWENEMENT MOLESTY" - RECENZJA

Powiedzieć, że "Skandal" to kultowa płyta, to tak, jakby nie powiedzieć nic. Kto wie, może polski rap nie wyglądałby tak, jak wygląda, gdyby "Skandal" nigdy się nie ukazał. To album legenda, do którego inni artyści nawiązywali niezliczoną ilość razy. Podejrzewam, że wielu słuchaczy takie kawałki jak "28.09.97", "Wolę się nastukać", "Wiedziałem, że tak będzie" czy "Osiedlowe akcje" zna na pamięć. Z drugiej strony warto też pamiętać o pokoleniowej zmianie, jaka nastąpiła w polskim hip-hopie i kompletnie nie zdziwiłbym się, gdyby fani najmłodszej generacji raperów kojarzyli Molestę jak przez mgłę, a nazwa "Skandal" nic im nie mówiła. W tym momencie rodzi się pytanie, czy film "Skandal. Ewenement Molesty" jest kierowany także do nich? Bardziej niż mogliby się tego spodziewać, bo chociaż czasy się zmieniają, to mimo wszystko ludzie wciąż są tacy sami i w opowieściach o zbuntowanym Włodim i Vieniu część młodych odnajdzie siebie.

Jak sama nazwa wskazuje, motywem przewodnim jest "Skandal" i to właśnie na opowieściach o realizacji tego kultowego albumu skupia się Bartosz Paduch. Głównymi bohaterami filmu są naturalnie Vienio i Włodi, którzy przedstawiają swoje spojrzenia zarówno na "Skandal", jak i całą Molestę. Panów w opowiadaniu historii z przeszłości oraz sprzedawaniu smaczków uzupełniają Volt, Kaczy i Wilku, z czego ten ostatni absolutnie kradnie show rekonstrukcją zdarzeń z kawałka "28.09.1997". Całość uzupełniona jest materiałami archiwalnymi oraz wypowiedziami innych raperów, którzy mówią, jaki wpływ na nich miał "Skandal"; wśród zainteresowanych m.in. Sokół, Pezet, Mes oraz Tede.

Ogląda się to doskonale. Dla części odbiorców będzie to sentymentalny powrót do przeszłości i przypomnienie lat młodości, a dla innych "Skandal. Ewenement Molesty" będzie doskonałą okazją do poznania historii płyty, która zrewolucjonizowała polski rap. To też wycieczka do Polski lat 90. XX wieku, gdzie wszystko wyglądało inaczej niż dzisiaj. Kiedyś kasety z muzyką były bazarową codziennością, dzisiaj są wyjątkowym dodatkiem dla kolekcjonerów. Brzmieniową rewolucję przeszedł też sam rap, a Warszawa roku 1998 praktycznie nie przypomina dzisiejszej stolicy. Czas wszystko zmienił, proste.

Jedną z największych zalet filmu "Skandal. Ewenement Molesty" jest brak stronniczości. To nie jest grzeczna laurka dla Molesty, pełna ochów i achów. Kilka szpileczek zostaje wbitych. Znajduje się tutaj również miejsce na krytykę czy pewnego rodzaju konfrontację, jak chociażby w części filmu, która opowiada o - zdaniem członków Molesty - niewolniczym kontrakcie z wytwórnią Pomaton EMI, gdzie zamiast dobrych pieniędzy, panowie otrzymywali "hajs na zapiekanki". Z drugiej strony, sami tę umowę wynegocjowali, o czym przypomina Tomasz Kopeć, który wówczas był jedną z najważniejszych osób w EMI. Myślę, że ten wątek doskonale obrazuje podejście panów w garniturach do hiphopowej ekipy.

"Skandal. Ewenement Molesty" to nie tylko spojrzenie na kultową płytę, ale to przede wszystkim pocztówka z Polski końca lat 90. XX wieku, gdy wszyscy Polacy jeszcze uczyli się kapitalizmu i wolnego życia. Miało to swoje odzwierciedlenie w antysystemowych tekstach Molesty, bo chłopaki przyjmowali Polskę na własnych zasadach. "Skandal. Ewenement Molesty" w swojej wymowie jest bardzo smutnym i gorzkim filmem, bo pokazuje dawnych przyjaciół oraz idealistów, którzy dorośli i... podzielił ich światopogląd, wizja muzyki oraz hajs. Widać, że Vienio i Włodi dzisiaj dla siebie są już wyłącznie dawnymi kolegami, których na chwilę może zjednoczyć opowieść o wspólnej przeszłości. No i znaczące jest też to, że w filmie praktycznie nie pojawia się jeden z wieloletnich filarów Molesty, Pelson. Idźcie do kina, warto.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

Recenzja została pierwotnie opublikowana 4 września 2020 roku.

"SKANDAL. EWENEMENT MOLESTY" W KINACH OD 2 PAŹDZIERNIKA

Zobacz galerię

Komentarze

Skomentuj
  • Fan molesty (gość)

    Nie warto syf szkoda 1 zł wydać na bilet

    09.10.2020 12:52

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×