tadeusz szymków

Przeczytaj także:

"Żyć nie umierać". Przechlane lata i próba odkupienia [RECENZJA]

Polskie kino stoi w kolejce do lekarza. Przeróżne choroby i schorzenia stały się w ostatnim czasie jednym z ulubionych tematów polskich scenarzystów. Im poważniejsza choroba, tym teoretycznie bardziej interesująca historia. Tyle, że ten rodzaj kina rządzi się swoimi prawami. Widz nie może być zakładnikiem opowiadanej historii, a filmowiec nie może być terrorystą, na siłę wyciskającym z publiczności łzy. Trzeba znaleźć złoty środek, umiejętnie wyważający proporcje pomiędzy dramatem a emocjami. Szkoda, że nie wszystkim autorom ta sztuka się udaje, aczkolwiek twórcy „Żyć nie umierać” mają inny problem – emocji u nich jak na lekarstwo, jakby przesadzili ze znieczuleniem.

30.03.2018Recenzje

"Żyć nie umierać". Tomasz Kot o swojej roli

28 sierpnia w kinach pojawi się nowy film z Tomaszem Kotem w roli głównej - "Żyć nie umierać". Od seansu akupunktury, rajdu hippisowską furgonetką, po wystrzały z kolta i spotkanie "oko w oko" z rozpędzonym pociągiem. Film "Żyć nie umierać" to zastrzyk nowych doświadczeń dla Tomasza Kota. Laureat Orła i Złotych Lwów za rolę w filmie "Bogowie" w obrazie Macieja Migasa brawurowo wcielił się w postać luźno inspirowaną osobą aktora Tadeusza Szymkowa ("Psy", "Kroll", "Ekstradycja 3"). Teraz, odliczając dni do premiery, dzieli się wspomnieniami z planu filmu.

13.08.2015Film

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »

Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×