"Telefon 110: Na granicy". Polsko-niemieckie stosunki z imigrantami w tle [RECENZJA]

„Telefon 110: Na granicy” może spodobać się widzom, gdyż porusza bardzo ważny i gorący temat – problem imigrantów w Europie. I chociaż zamiast Syryjczyków mamy na tapecie Czeczenów, to pytania dotyczące tego, co należy zrobić z uchodźcami, wciąż pozostają aktualne.

Multimedia

„Telefon 110” (org. „Polizeiruf 110”) to jeden z dwóch kultowych niemieckich seriali kryminalnych. „Telefon 110” jest produkowany od 1971 roku i powstał jako odpowiedź Niemiec Wschodnich na serial „Tatort”, który Niemcy Zachodnie zaczęły produkować rok wcześniej i który również powstaje do dzisiaj. Warto dodać, że „Telefon 110” do tej pory doczekał się 354 odcinków, natomiast popularniejszy „Tatort” (w Polsce czasami występujący jako „Miejsce zbrodni”) doczekał się aż 966 epizodów! Tak naprawdę każdy z odcinków tych seriali to… pełnowymiarowy film fabularny, gdyż każda z części trwa minimum 90 minut. To robi wrażenie i nawet powtórki potrafią gromadzić miliony ludzi przed telewizorami w każdy niedzielny wieczór.

„Na granicy” (org. „Grenzgänger”) to pierwsze spotkanie komisarz Olgi Lenski (Maria Simon) z komisarzem Adamem Raczkiem (Lucas Gregorowicz). Olga Lenski wcześniej (przez osiem epizodów) pracowała wraz ze swoim mistrzem, Horstem Krause, lecz ten udał się na zasłużoną emeryturę, a Lensky przeniosła się do Frankfurtu nad Odrą, gdzie dołączyła do polsko-niemieckiego zespołu policjantów. Już w pierwszych minutach – jeszcze nie będąc oficjalnie na służbie – ma szansę się wykazać. Zawozi do szpitala ciężko rannego mężczyznę, polskiego studenta Tomasza Nowaka, który po kilku godzinach umiera. Głównym podejrzanym o zabójstwo jest czeczeński imigrant, ale śledczy wnikliwie badają co łączyło polskiego studenta z Czeczenem, a także jaką rolę w tym wszystkim odgrywał klub bokserski, w którym trenował Nowak.

Chociaż Olga Lenski ma znacznie dłuższy staż w „Telefonie 110”, to w polsko-niemieckim odcinku wydaje się być przygaszona, wręcz nijaka. Zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się jej dwujęzyczny partner, Adam Raczek, będący niemieckim oficerem wychowanym w Polsce. Lucas Gregorowicz dość zręcznie bawi się tą postacią – nie kreuje swojego bohatera na jedynego sprawiedliwego, lecz na ułożonego – ale potrafiącego działać spontanicznie – gliniarza, który z jednej strony jest twardy, a z drugiej serdeczny i bardzo przyjazny. Podejrzewam, że Gregorowicz – mający w końcu na swoim koncie współpracę z tak świetnym reżyserem jak Fatih Akin („Solino” oraz „Soul Kitchen”) – może być odkryciem tej produkcji.

CZYTAJ TAKŻE:
"TELEFON 110: NA GRANICY". ZOBACZ KTO JEST KIM W POLSKO-NIEMIECKIM SERIALU [GALERIA]

Twórcy kupują sympatię widzów humorem i pozbawionym kompleksów podejściem do stosunków polsko-niemieckich. Zapomnijcie o polskich złodziejach i niemieckich policjantach, tutaj oficerowie służb mundurowych z obydwu krajów są pełnoprawnymi partnerami. Problem pojawia się jedynie z językiem – ta żonglerka, gdzie policjanci raz zwracają się do siebie po niemiecku, a raz po polsku, może być niezrozumiała. I wygląda bardzo dziwacznie.

Największym plusem produkcji są zdjęcia, których autorem jest Matthias Fleischer. Niemiec płynnie przechodzi z pocztówkowych kadrów (jak chociażby te ukazujące Europejski Uniwersytet Viadrina), do obrazów brudnych i bardzo realistycznych. Szkoda tylko, że autorzy zdecydowali się na wprowadzenie kompletnie niepotrzebnych retrospekcji, ukazanych w najbardziej z szablonych sposobów. Zbędny zabieg.

Potencjał pokazują polscy aktorzy. Miło po dłuższej przerwie zobaczyć Roberta Gonerę w wyrazistej kreacji i pozostaje mieć nadzieję, że urodzony w 1969 roku aktor na dłużej pozostanie w cyklu. Co prawda nie pojawia się na ekranie na długo, ale jako polski szef jednostki intryguje. Podobnie jak Klaudiusz Kaufmann, ale żałować można, że został potraktowany jako trzecioplanowy ozdobnik. Świetna, jako Elżbieta Nowak, jest Barbara Wysocka. Bardzo chciałbym poznać powód, przez który polskie kino nie jest nią zainteresowane, ale na szczęście absolwentkę krakowskiej PWST można podziwiać na deskach teatralnych. Co nie powinno nikogo dziwić, solidnie prezentuje się Danuta Stenka jako matka ofiary, ale scenariusz nie dał jej niestety wielkiego pola do popisu.

Największą słabością „Telefonu 110: Na granicy” jest właśnie scenariusz. Zaczyna się intrygująco oraz ciekawie, ale wraz z upływem kolejnych minut skrypt okazuje się coraz bardziej przewidywalny. Dodatkowo zadanie ułatwiają realizatorzy, pokazując sceny, które wiele widzowi sugerują. Tak się nie robi, jeżeli chce się poważnie traktować publiczność. Całość dobija słabe zakończenie – banał goni banał. Aczkolwiek mogło być jeszcze gorzej – twórcy w porę się opamiętali i nie przekroczyli granicy dobrego smaku, bo furtka do jeszcze bardziej melodramatycznego finału, który śmiało można byłoby nazwać żenadą, była otwarta.

Mimo scenariuszowych słabości i potknięć twórców warto dać produkcji kredyt zaufania. Chociażby z tego powodu, że „Telefon 110” jest na naszym rynku telewizyjnym produkcją dość egzotyczną, wykraczająca poza tradycyjne rozumienie serialu. Bo to w istocie telewizyjny film kryminalny i pewnego poziomu chyba nawet nie stara się przeskakiwać. Ma być w miarę prosto, aby jak najwięcej widzów zasiadło w niedzielę przed telewizorem. Jeżeli chcecie sprawdzić, jak Lucas Gregorowicz radzi sobie z językiem polskim i jak Polskę widzą Niemcy, to śmiało. Podobno drugi polsko-niemiecki odcinek jest już nakręcony, a w przygotowaniu jest trzeci epizod. Oby współpraca Telewizji Polskiej z Rundfunk Berlin Brandenburg była jeszcze bardziej owocna.

Ocena: 5/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"Telefon 110: Na granicy"
"Polizeiruf 110: Grenzgänger"
Reżyseria: Jakob Ziemnicki
Scenariusz: Claudia Boysen, Uwe Wilhelm i Jakob Ziemnicki
Zdjęcia: Matthias Fleischer
Obsada: Maria Simon, Lucas Gregorowicz, Robert Gonera, Klaudiusz Kaufmann, Christoph Luser, Manfred Zapatka, Barbara Wysocka, Danuta Stenka, Tamer Yigit, Nilam Farooq, Husam Chadat

"TELEFON 110: NA GRANICY" - PREMIERA 20 GRUDNIA, O GODZINIE 21.25, NA ANTENIE TVP 1

Komentarze

Skomentuj
  • Łucja (gość)

    dlaczego nikt nie pisze o muzyce do tego filmu? zwłaszcza ostatniej piosence. nigdzie nie można nic znaleźć na ten temat, a piosenka piękna.

    22.12.2015 00:35

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×