Vabank - film, recenzja, opinie, ocena

To był debiut marzeń.

Multimedia

NASZA OCENA: 4/5

1981 rok. Wokoło wielka polityka - najpierw karnawał Solidarności, a potem stan wojenny - kino rozliczeniowe, zdejmowanie filmów z półek i walka z cenzurą, a tu niespodziewanie film jak z innego świata: lekki, zabawny, bez zadęcia. Perfekcyjnie wymyślony (scenariusz powstał kilka lat wcześniej), znakomicie wyreżyserowany i zagrany. A wszystko to za sprawą młodego reżysera Juliusza Machulskiego. Syn aktorskiej pary z zacięciem pedagogicznym - Haliny i Jana Machulskich - zadebiutował jako aktor w "Personelu" (1975) Krzystofa Kieślowskiego, później zagrał także w "Lekcji martwego języka" (1979) Janusza Majewskiego i "Constansie" (1980) Krzysztofa Zanussiego. Chociaż wybrał reżyserię, chętnie pojawia się w epizodycznych rolach we własnych filmach.

"Vabank" zachwyca wdziękiem do dziś rzadko spotykanym w polskim kinie. Nie wstydzi się nawiązań do klasyki filmu ("Żądło", "Rozmowa", "Rififi") i inteligentnej gry z konwencją kryminalnej komedii retro.

Warszawa, lata 30. XX wieku. Z więzienia wychodzi legendarny kasiarz Henryk Kwinto ( w tej roli ojciec reżysera Jan Machulski). Szybko dowiaduje się, że jego wspólnik i przyjaciel, zginął w tajemniczych okolicznościach: ktoś mu pomógł popełnić samobójstwo. Za tą śmiercią stoi Kramer (Leonard Pietraszak), nieuczciwy bankier. Kwinto postanawia się zemścić. Pomóc w tym ma mu niejaki Duńczyk (Witold Pyrkosz) - specjalista od bankowych systemów alarmowych - oraz dwóch początkujących gangsterów Moks i Nuta.

Piotr Radecki

Polska komedia sensacyjna 1981, reż. Juliusz Machulski

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Telemagazyn poleca

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×