"W ułamku sekundy". Zemsta jest słodka? Życiowa rola Diane Kruger! [RECENZJA]

Fatih Akin, jeden z najlepszych i najbardziej utytułowanych reżyserów w Niemczech, do swojego bogatego w nagrody CV dopisał kolejne trofeum – Złoty Glob w kategorii Najlepszy Film Zagraniczny za obraz „W ułamku sekundy”. I chociaż niektórych mógł zdziwić ten werdykt, to jednak trudno, aby tak aktualny i uderzający film przeszedł niezauważony.

Multimedia

Współczesny Hamburg, miasto rapu, miasto przestępstw. Nuri (Numan Açar) jest Kurdem, który dawniej handlował narkotykami. Jego klientką była młoda studentka, Katja (Diane Kruger), lecz ich relacja dość szybko z „zawodowej” zmieniła się w osobistą. Nie rozdzieliło ich nawet więzienie, gdzie wzięli ślub, a następnie Katja urodziła swojemu ukochanemu syna. Rodzina była pretekstem dla obojga do zmiany dotychczasowego życia; on się zresocjalizował i zaczął legalnie pracować, a ona przestała brać prochy. Stali się modelową rodziną, zwykłymi obywatelami Republiki Federalnej Niemiec. I prawdopodobnie ta sielanka trwałaby całe lata, gdyby nie eksplozja ładunku wybuchowego pod drzwiami biura, w którym pracował Nuri.

Fatik Akin już swoimi pierwszymi filmami udowodnił, że jest doskonałym obserwatorem współczesności, a obrazy „Głową w mur” oraz „Na krawędzi nieba” tylko potwierdziły, że nie ma sobie równych, gdy opowiada o naszym tu i teraz. Płynie w nim krew dokumentalisty i dlatego potrafi odwzorować rzeczywistość niemal 1:1 przed swoją kamerą. Jednocześnie jest jednym z tych twórców, który niejako pozwalał muzyce prowadzić swoje filmy. W obrazie „W ułamku sekundy” muzyka odgrywa rolę swoistego stempla, określa czas i miejsce akcji, a zarazem pokazuje, że Fatih Akin dokładnie wie, o jakiej rzeczywistości opowiada i właśnie dlatego, gdy na początku – tuż przed szalenie ważną sceną – Diane Kruger idzie ulicą, to z przejeżdżającego obok samochodu słychać głośne "EINS ACHT SIEBEN" hamburskiej ekipy 187 Strassenbande. Bardziej aktualnie się nie dało.

W czasach, gdy żyjemy w coraz większym strachu przed kolejnymi zamachami ze strony ekstremistów obojętnie jakiej opcji, społeczeństwa wyłącznie się radykalizują, czego przykładem niech będą Niemcy, gdzie Alternative für Deutschland jest już trzecią siłą polityczną w parlamencie. Nienawiść prowadzi do jeszcze większej nienawiści, a rozlew krwi potęguje kolejne ofiary. I o tym zamkniętym kręgu, z którego w pewnym momencie nie ma wyjścia, opowiada nam niemiecko-turecki twórca.

"Goodbye Berlin". Kradzioną Ładą w wielki świat!Zobacz więcej

„W ułamku sekundy” podzielone jest na trzy segmenty, odzwierciadlające kondycję psychiczną głównej bohaterki. Jako pierwsze występuje załamanie, wyparcie tego, co się wydarzyło oraz próba ucieczki. Następnie pojawia się zalążek nadziei na sprawiedliwość, lecz jednocześnie rośnie frustracja i chęć zemsty, co finalnie eskaluje i jest już nie do zatrzymania.

Każdy z tych etapów jest opowiedziany widzowi w inny sposób; zaczynamy od kameralnego dramatu i oglądamy bohaterkę, która walczy sama ze sobą oraz próbuje przepracować żałobę. Kilka minut później konwencja filmu ulega całkowitej zmianie i otrzymujemy pełnokrwisty dramat sądowy, gdzie atmosfera jest tak napięta, że sami czujemy jak ofiara zaczyna być postrzegana jako oskarżona. Bezradność bohaterki wręcz unosi się w powietrzu, dlatego końcowe sekwencje, gdy już oglądamy kino zemsty pełną gębą, paradoksalnie przynoszą czas na złapanie oddechu i poukładanie wydarzeń.

Zamknięcie w ramach jednego filmu trzech różnych stylistyk wymaga ogromnej sprawności, wirtuozerii oraz wyczucia i chociaż Fatih Akin doskonale sprawdza się w różnych gatunkach filmowych, to tutaj jednak zalicza kilka potknięć. O ile w początkowej i środkowej fazie filmu, gdy kurczowo trzyma się emocji Diane Kruger i nie spuszcza aktorki z oczu nawet na krok, to wygląda doskonale. Więcej, wtedy, jako widz, wchodzę w skórę bohaterki i zastanawiam się, jak zachowałbym się na jej miejscu. Czar pryska w zakończeniu, ostatnia sekwencja jest zbyt skrótowa, pośpieszna i przede wszystkim rozczarowuje swoją dosłownością. Niektóre rzeczy powinny zostać niedopowiedziane. Trochę wdarło się przez to do filmu populizmu. Szkoda.

Największym skarbem „W ułamku sekundy” jest Diane Kruger. Urodzona w 1976 roku aktorka, po raz pierwszy grająca wyłącznie po niemiecku (!), całkowicie tworzy ten film, sprawia, że pozostali aktorzy funkcjonują jedynie gdzieś w tle. To ona, jej emocje, gesty, spojrzenia, mimika, sprawiają, że Katja jest postacią z krwi i kości. Dzięki Kruger wierzę w tę bohaterkę, widzę w niej drugiego człowieka i potrafię współodczuwać. Wielka rola, bez wątpienia najlepsza w dorobku niemieckiej aktorki.

„W ułamku sekundy” to najważniejszy niemiecki film ostatnich lat. Myślę, że w tym stwierdzeniu nie ma ani grama przesady, bo chociaż Fatih Akin miejscami idzie na skróty, to całości nie można odmówić aktualności oraz trafności. Ten film jest jak zwierciadło współczesnych Niemiec i oddaje niepokoje oraz słabości społeczeństwa naszych sąsiadów. Poza tym to też – mimo wszystko – szalenie uniwersalny obraz, bo gdy spojrzymy szerzej, to niestety zobaczymy też samych siebie. Niech to zadziała jak ostrzeżenie. Zemsta jest słodka? Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski
krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"W UŁAMKU SEKUNDY" W POLSKICH KINACH OD 2 MARCA

Zobacz galerię

Recenzja została pierwotnie opublikowana 8 stycznia 2018 roku.

Komentarze

Skomentuj
  • Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin.

Hity dnia

Wszystkie hity »


Logowanie

Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się.

×